Do niebezpiecznej sytuacji doszło na wodach w okolicach Kołobrzegu. Dorosły mężczyzna wypłynął na desce SUP (Stand Up Paddle) z dwójką dzieci, oddalając się około kilometra od brzegu. Cała trójka nie miała na sobie kamizelek asekuracyjnych, co w przypadku wywrotki mogło skończyć się tragicznie.
Lekkomyślność czy brak wiedzy?
Takie zachowanie budzi poważne obawy o bezpieczeństwo, zwłaszcza że deski SUP nie są przeznaczone do przewożenia pasażerów, a tym bardziej dzieci bez odpowiedniego sprzętu ochronnego. W Polsce corocznie dochodzi do wielu wypadków na wodzie, a jedną z głównych przyczyn jest brak kamizelek ratunkowych. Zgodnie z przepisami, każda osoba przebywająca na desce SUP powinna mieć przy sobie środki ratunkowe, a dzieci do 12 lat muszą mieć założoną kamizelkę.
Sytuacja miała miejsce w pobliżu Kołobrzegu, popularnego kurortu nadmorskiego, gdzie latem przebywa wielu turystów. Woda w tym rejonie bywa zdradliwa, a silne prądy i wiatr mogą szybko oddalić deskę od brzegu. Na szczęście tym razem obyło się bez tragedii, ale to zdarzenie powinno być przestrogą dla wszystkich korzystających z wodnych atrakcji.
„To skrajna nieodpowiedzialność. Nawet doświadczeni paddleboarderzy nie powinni zabierać dzieci bez kamizelek, a już na pewno nie tak daleko od brzegu” – komentuje ratownik WOPR z Kołobrzegu.
Apel o rozwagę
Służby ratunkowe apelują o rozwagę i przestrzeganie podstawowych zasad bezpieczeństwa na wodzie. Przed każdym wypłynięciem należy sprawdzić prognozę pogody, założyć kamizelkę asekuracyjną, a w przypadku dzieci – bezwzględnie zadbać o ich bezpieczeństwo. Warto również pamiętać, że deska SUP to sprzęt przeznaczony dla jednej osoby, a przewożenie dodatkowych pasażerów zwiększa ryzyko wywrotki.
Kołobrzeskie służby monitorują sytuację na wodzie, ale to sami użytkownicy ponoszą odpowiedzialność za swoje bezpieczeństwo. Apelujemy o zdrowy rozsądek i przestrzeganie przepisów, aby wakacje nad morzem nie zamieniły się w tragedię.
Źródło: OK Kołobrzeg
Fot. facebook.com

